Niedźwiedź Warszawski
Woda w Wiśle z dnia na dzień była coraz bardziej mętna i śmierdząca. Trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że płynę w gęstej zupie. Nie przejmowałem się tym specjalnie, bo przecież wlazłem do rzeki z własnej woli. Warszawiakom też najwidoczniej nie przeszkadzało, że w dwumilionowym mieście nie ma ani jednej oczyszczalni ścieków i wszystkie nieczystości trafiają do Wisły, która sobie leniwie płynie po polskiej krainie, śmierdząc coraz bardziej.





