Thomas R.P. Mielke ”Most w Awinionie”
autor: Michał ‘Eldarion’ Skerczyński
Awinion to piękne miasto położone na terenach dzisiejszej Francji. Z pewnością pełne życia i zróżnicowane kulturowo. Ale co mogłoby skłonić papieża do zamieszkania tam na stałe, podczas gdy do dyspozycji jest wspaniały Rzym i jego pałace? W książce „Most w Awinionie” Thomasa R.P. Mielke tytułowa miejscowość staje się centrum zainteresowania całego świata, miejscem gier politycznych i… rodzinnych spotkań.
W XIV wieku papież Klemens V wybrał Awinion na swoją siedzibę, przenosząc tym samym Stolicę Apostolską z Rzymu. Akcja książki zaczyna się tuż po rozwiązaniu przez papieża Zakonu Templariuszy, na co usilnie naciskał Filip Piękny, władca Francji. Zbliża się Wielkanoc, do Awinionu zmierza wielu ludzi, w tym kupców, szlachciców i papieskich bękartów (sztuk: jeden). Właśnie ów ostatni, syn papieża spłodzony (po Bożemu) przed uzyskaniem przez Klemensa V święceń kapłańskich, może zostać uznany za głównego bohatera. Synowi papieża na imię Bertrand. Jest on młodym studentem z Paryża, któremu nauczyciel, mistrz Eckhart, nakazuje udać się jak najszybciej do ojca w razie gdyby Zakon Templariuszy uległ rozwiązaniu. Zgodnie z poleceniem papieski syn wyrusza do Awinionu. Tylko czemu podąża za nim dwóch duchownych i jeszcze ktoś, kogo Bertrand nawet nie umie zidentyfikować?
Całość akcji toczy się wokół ukrytych w Awinionie tajemniczych symboli templariuszy. Jeden z nich znajduje się na biskupim pierścieniu, który Bertrand otrzymał od swojego ojca, gdy ten został papieżem. Drugi umieszczony jest w rubinie osadzonym w papieskiej tiarze… I wszystko byłoby dobrze, gdyby ów rubin nie zaginął w dzień wyboru ojca Bertranda na papieża. Jest jeszcze trzeci znak, ale gdzie? Tego nikt nie wie.
I teraz pytanie: po co ludziom symbole rozwiązanego już zakonu rycerskiego? A bo panowie rycerze wiele bojów stoczyli, różne krainy najeżdżali i cóż… plotki o ich skarbie urosły pod niebiosa. Czy ów skarb może uratować Klemensa V? Ciąży bowiem nad nim klątwa, rzucona przez Wielkiego Mistrza templariuszy, gdy ten płonął na stosie.
No, ale dość już o treści, przejdźmy może teraz do oceny książki… Z dobrych rzeczy: porządna okładka. A teraz te złe. Miałem spore problemy z odebraniem tego, co autor chciał przekazać. Książka napisana jest mało zrozumiale i niespójnie. Podejrzewam, że spora część wpadek wynika z wadliwego tłumaczenia (żeby nie zrzucać wszystkiego na autora). Na przykład kwiatki takie jak „wóz ciągniony przez konia” albo „Bertrand nagle uniósł się honorem.” można by raczej zaliczyć do błędów w tłumaczeniu. Bo na archaizację tekstu mi to nie wygląda.
Ogólnie rzecz biorąc książka jest kiepska, nie „wciąga” czytelnika. Przez kolejne strony brnie się mozolnie i z niechęcią. Do tego wyłapałem w treści kilka sprzeczności. W zakończeniu również brak jakichkolwiek rewelacji… Powiem krótko: jeżeli naprawdę nie macie nic do roboty… to nie bierzcie się za „Most w Awinionie” bo już lepiej pooglądać telewizję.
Tytuł: Most w Awinionie
Autor: Thomas R.P. Mielke
Wydawnictwo: Solaris
ISBN: 83-89951-37-1
Ilość stron: 317



