Długowłosy i troll

autor: Mateusz ‘Kosa’ KosiÅ„ski

Pierwsze miejsce w ‘Konkursie Urodzinowym’ Wrót Wyobraźni

Dedykuję redaktorom wszelkich serwisów o tematyce fantastycznej. W podziękowaniu za waszą pracę.

PiÄ…tek 15.12.2006. Godzina 20 : 18.
Pruszków. Mieszkanie państwa Kalińskich.

Czternastoletni Michał, jak, co wieczór usiadł do swojego niedawno zakupionego komputera. Odpalił charakterystyczną ikonkę Internet Explorer. Jak zwykle, wziął się za przeglądanie ulubionych stron. Taka mała, wieczorna prasóweczka. Na początku poczta- masa spamu, kilka listów z listy dyskusyjnej. Następnie wszedł na jeden z serwisów randkowych. Gdy zobaczył, że otrzymał trzy najwyższe oceny pod jego zdjęciem uśmiechnął się pod nosem. Z serwisu piłkarskiego dowiedział się, o nowym napastniku Legii Warszawa i dymisji trenera Okuki.
Czas wziąć się za serwisy fantastyczne.
Fantastyką zaraził się bardzo szybko. W ciągu dwóch lat przerobił całego Tolkiena i Sapkowskiego. Teraz czyta kolejne powieści Pracheta i Pilipiuka. Od kilku kolegów zaraził się manią gier karcianych, a niedawno rozegrał swoją pierwszą sesję RPG. Już po kilku minutach stwierdził, że gry fabularne to hobby, które opanuje go bez reszty. Nie mógł się doczekać kolejnego spotkania.
Michał starał się dowiedzieć czegoś więcej o jego nowej pasji. Na dzisiejszy wieczór przewidział buszowanie po, sympatycznym i obszernym na pierwsze wrażenie serwisie Wrota Wyobraźni.
Na początku zdecydował się na przeczytanie kilku artykułów z działu D&D. Przy otwieraniu kolejnej strony, nagle pojawił się ogromny baner na ponad pół strony. -Wygrałeś w urodzinowym konkursie naszego serwisu.- Młodego rpgowca zaatakował wściekle czerwony napis. Ciśnienie szalenie mu podskoczyło - Jej, jakie szczęście!- Szybko kliknął na banner.
ChÅ‚opak ujrzaÅ‚ jednak widok zupeÅ‚nie niespodziewany. Zamiast tekstu o konkursie, na jego komputerze włączy siÄ™ wygaszasz, przedstawiajÄ…cy wirujÄ…ce kwadraty. ChÅ‚opak wpatrywaÅ‚ siÄ™ w nie kilka sekund. Jego oczy skupiÅ‚y siÄ™ na monitorze. PoczuÅ‚, że jest senny, gdzieÅ› tam w oddali usÅ‚yszaÅ‚ szum morza… Powoli zasypiaÅ‚…

PiÄ…tek 15.12. 2006. Godzina 20.40
Lublin. Ciemny pokój.

Przy domowym komputerze siedzi dwóch chłopaków. Wyglądają na ludzi dwudziesto, może trzydziesto letnich. W napięciu obserwują ekran monitora. W pewnej chwili, niższy, długowłosy wybucha.
-Ty debilu- z wyraźnym zdenerwowaniem krzyczy, do wyższego nieco bardziej umięśnionego.
- Cymbale, baranie, dodaÅ‚eÅ› zÅ‚y wygaszasz! Zamiast ?Pożarcia przez Shoggota”, naszÄ… ofiarÄ™ czeka ?wirusowe zapalenie siatkówki i tajski masaż stopy…”. Jak mogÅ‚eÅ› siÄ™ tak pomylić? - Wypluwa z siebie sÅ‚owa niczym karabin maszynowy pociski.
- Szefie spokojnie, mamy jeszcze wiele godzin. Zawsze znajdzie się jakiś frajer, co kliknie w banerek. Nasi mroczni szefowie będą zadowoleni- z radości rozszerzył jadaczkę. Między resztkami jego zębów przeleciała mucha.
- Debilu to miaÅ‚a być niespodzianka z okazji drugich urodzin naszego plugawego serwisu. Co teraz powiemy Shogotowi? ZnaleźliÅ›my dla Ciebie O Mroczny trzysta ofiar, ale trzysta pierwsza ma zapalenie oka i masaż stóp?- Przecież to jest żenujÄ…co Å›mieszne…
- On nam wybaczy…
- Ale co pomyślą o nas inni wyznawcy naszego kultu? Szpiedzy, z Poltera, Nowej Gildii i Valkiri? Wyjdziemy na błaznów i żółtodziobów!- w połowie zdania przerwał wypowiedz osiłka.
- Może go zlikwidujemy szefie?- Z błogością na twarzy odpowiedział osiłek.
- A jednak trolle czasem, myślą.- Sam do siebie chrząknął Inteligencik.- A więc odnajdźmy go i szybko załatwmy.
I ruszyli.

PiÄ…tek 15.12.2006 Godzina 20.45
Kraków. Niewielki Pub na starym mieście.

Dwunastu jeźdźców Czystości Fandomu siedziało nad kolejnymi opustoszałymi kuflami piwa. Atmosfera przy stoliku była przygnębiająca, wręcz grobowa.
- Kurna chłopaki tak nie możemy być. - Zaczął, zdaje się najstarszy i najbardziej brodaty jeździec.- Od ponad dwudziestu lat promujemy fantastykę, a tu niewiadomo skąd wyskakuje nowy, nieznany serwis i bije rekordy popularności! Za tym musi stać jakaś mroczna siła!- Z entuzjazmem zaczął brodacz. Reszta braci z uznaniem pokiwała głowami.
- Zdecydowanie Euzebiuszu. Musimy zacząć dziaÅ‚ać- dodaÅ‚ schowany w samym kÄ…cie zgromadzenie mężczyzna…
- Ale co możemy zrobić?
- Może wysłać naszych szpiegów? - Na pytanie jednego z fandomowców odpowiedział brodacz. - Ale tak właściwie to, dlaczego jest nas tylko trzynastu? Kogo z nas nie ma? - Nagle całe towarzystwo zajęło się liczeniem obecnych i zastanawianiem się nad tym, kto jest nieobecny.
- Eee, chyba nie ma Marcina z ElblÄ…ga? - Po kilkunastu sekundach odpowiedziaÅ‚ dÅ‚ugowÅ‚osy chÅ‚opak w koszulce Galicyjskiej Gildii Fanów Fantastyki…
NastaÅ‚a dÅ‚uga cisza… O parapet odbijaÅ‚y siÄ™ kolejne krople deszczu. Po plecach zgromadzonych przeleciaÅ‚ zimny powiew powietrza, z uchylonego okna…
Nagle ktoÅ› z zewnÄ…trz otworzyÅ‚ drzwi… Do pomieszczenia wtoczyÅ‚ siÄ™ zakrwawiony mężczyzna. Chwiejnym krokiem podszedÅ‚ do stolika zajÄ™tego przez jeźdźców.
- Na krew Udgara! Co ci się stało Marcinie? - Krzyknął szef zgromadzenia.
- SpotkaÅ‚em… Troll… Wrota… Lublin… Ofiara, ratunek, Pruszków.. - Resztkami siÅ‚ wyszeptaÅ‚ Marcin, po czym padÅ‚ nieprzytomny na ziemiÄ™…
- Pewnie dorwali go bandyci z Wrót Wyobraźni… Musimy szybko ruszyć im na spotkanie. - Brodaty wstaÅ‚ od stoÅ‚u, po czym przystawiÅ‚ trzy palce do gÅ‚owy Marcina. RÄ™ka telepaty zaczęła mocno drgać. Po kilku sekundach jego gaÅ‚ki oczne krÄ™ciÅ‚y siÄ™ dookoÅ‚a wÅ‚asnej osi… - Z jego wspomnieÅ„ wyczytaÅ‚em, że jakiemuÅ› mÅ‚odemu miÅ‚oÅ›nikowi fantastyki z Pruszkowa grozi niebezpieczeÅ„stwo. Musimy go uratować. –Towarzysze na MiotÅ‚y! - Na dowidzenia wykrzyczaÅ‚ Brodaty.
- Ku chwale fandomu!- Odpowiedziała sitwa.

PiÄ…tek 15.12. 2006 Godzina 21.26
Niebo gdzieÅ› w okolicach Radomia.

Dwunastu jeźdźców leciało z całą możliwą szybkością do Pruszkowa. Ciągle padał rzęsisty deszcz, miotły robiły się coraz bardziej mokre i niewygodne. Każda minuta spędzona w podróży stawała się coraz większą udręką. Drużyna zmniejszyła nieco prędkość, gdzieś na lewo waliły pioruny. Nagle z frontu z zawrotna prędkością zaczął się zbliżać pewien ciemny punkt. Stawał się coraz większy, większy, większy. Nagle z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę wleciał w sam środek kawalkady mioteł. Na szczęście nic nikomu się nie stało, każdy zdążył odskoczyć. Wybiło to wszystkim z rytmu na kilka chwil.
- Pieprzone M16. Dopiero je dostali a już szpanują. - Zaklął rudowłosy czterdziestolatek i splunął za lewe ramie.

PiÄ…tek 15.12.2006 Godzina 22.40.
Pruszków. Mieszkanie państwa Kalińskich.

Drzwi do mieszkania państwa Kalińskich były stosunkowo nowe. Niestety, po powrocie do domu, najprawdopodobniej będą je musieli wymienić. Poleciały z wielkim hukiem, po precyzyjnym kopnięciu jednego z Fandomowców. Dywan najpewniej pójdzie do chemicznego prania, bo nikt nie myślał o zdejmowaniu butów.
Kilka sekund trwało zamieszanie związane z wejściem dwunastu osób do niewielkiego mieszkanka. Gdy cała świta weszła do środka, na niebieskim fotelu ujrzała siedzącą, długowłosą postać w czarnym płaszczu.
- SpodziewaÅ‚em siÄ™ was starcy…- zÅ‚owieszczo rozpoczÄ…Å‚ mÅ‚odzieniec. - Nigdy nas nie powstrzymacie! JesteÅ›my blisko przejÄ™cia rzÄ…du dusz, wÅ›ród fantastów!- SkoÅ„czyÅ‚.
W tym momencie jeden z jeźdźców złożył ręce w specyficzny lejek. Z jego wąskich ust popłynął potok niezrozumiałych słów. Nagle z jego dłoni popłynął błękitny strumień energii, uderzając w głowę przeciwnika. Młody twórca Wrót Wyobraźni krzyknął wniebogłosy.
O dziwo, najprawdopodobniej przez pośpiech, nikt nie zauważył, wiszącej na żyrandolu postaci.
Był to wierny sługa długowłosego, miejski troll. Zeskoczył z żyrandolu, zgrabnym chwytem zapaśniczym ścisnął czarodzieja. Kątem oka ujrzał pędzącą w jego kierunku niewielką strzałkę wyplutą z drewnianej rurki. Za późno. Troll padł nieprzytomny.
- Kurde, ludzie nie mogliÅ›cie zrobić tego troszkÄ™ bardziej filmowo? StoczyliÅ›my pierwszÄ… walkÄ™ o wolność miÅ‚oÅ›ników fantastyki w tym kraju, a wy zaÅ‚atwiacie wrogów metodami Å›redniowiecza. Prosty czar i dmuchawka pochodzÄ…ca z starożytnej Mezopotamii… Eh, gdzie tutaj poziom naszych zachodnich przyjaciół, matriksowe bieganie po Å›cianach, czy cuda czynione przez Harrego Pottera… Wstyd…- RozpoczÄ…Å‚ swojÄ… improwizacjÄ™ brodacz- przywódca Jeźdźców.
- No nic, posprzątajmy i wracajmy do baru pić piwo- rzekł jeden z uczestników zajścia.
Posprzątali, obudzili zdziwionego Michała i wrócili do baru pić piwo.

Niedziela. 25.12.2006 godzina 04:32
Szpital psychiatryczny w Ciborzu

W kącie niewielkiego pokoju bez okien i klamek, siedział długowłosy założyciel Wrót Wyobraźni. Czarny, skórzany płaszcz zamienił w popielaty kaftan bezpieczeństwa. Jego mózg powoli przetwarza wszystkie możliwe plany ucieczki. Nagle bum. Trata. Olśnienie. Znalazł wyjście z tragicznej sytuacji.
Na jego facjacie zagościł tajemniczy uśmiech.
- Jeszcze zawÅ‚adniemy Å›wiatem móżdżku…- powiedziaÅ‚ sam do siebie i zaniósÅ‚ siÄ™ przeraźliwym Å›miechem…

CDN

PS: Morał z tego taki- Internet jest zły!
Kosa MK
ElblÄ…g 2006

4 komentarzy do “DÅ‚ugowÅ‚osy i troll”

  1. Czekamy z niecierpliwoÅ›ciÄ… na ciÄ…g dalszy - może coÅ› za rok na 3 urodziny? Czy “dÅ‚ugowÅ‚osy zaÅ‚ożyciel Wrót Wyobraźni” powróci??
    Gratulacje Kosa!!

  2. Kosa jestes wielki ;p

  3. O tak ciÄ…g dalszy bÄ™dzie na pewno! SpodobaÅ‚a mi siÄ™ forma krótkiego, zabawnego opowiadania. SpodobaÅ‚ mi siÄ™ Å›wiat z pogranicza humoru Pracheta, Pilipiuka, czy karcianki Fandom MyÅ›lÄ™, że można spodziewać siÄ™ jeszcze tej zimy przynajmniej jednego opowiadania. “DÅ‚ugowÅ‚osy zażożyciel” powróci napewno. Cóż to dla niego uciec z wariatkowa. Pytanie brzmi w której części ;). Bo nasz rodzimy Å›wiat fantastyki jest peÅ‚en ciekawych osobistoÅ›ci. DziÄ™kujÄ™ za gratulacje i ciepÅ‚e przyjÄ™cie. Pozdrawiam.

  4. Fajne.

Komentuj