WyWrotowe urodziny
autor: KrzyÅ› ‘MiÅ›’ KsiÄ™ski
Drugie miejsce w ‘Konkursie Urodzinowym’ Wrót Wyobraźni
6 grudnia to czas mikoÅ‚ajkowych niespodzianek. Podarki i prezenty, którymi ludzie i inne istoty siÄ™ obdarzajÄ… majÄ… niesamowity klimat. Wokół widać same rozdziawione od ucha do ucha buźki, okreÅ›lane mianem ?uÅ›miechu w banan”.
Redakcja Wrót Wyobraźni miała powody do podwójnego świętowania - nie tylko bowiem każdy z redaktorów otrzymał i podarował masę prezentów, ale także dlatego, że serwis wywrotowy świętował swoje kolejne urodziny. Jako, że lud spragniony jest wina, śpiewu i kobiet postanowiono, że urządzi się zabawę, o jakiej nikt nie śnił, nawet w tak snogennym miejscu, jak to, w którym rodzą się sny.
***
Pokoje były wypełnione imprezowiczami po brzegi. Każde pomieszczenie zostało zajęte ucztującymi osobnikami, płci dowolnej, jak również istotami, które trudno byłoby zakwalifikować. Kilka par na parkiecie kołysało się w takt rockowych ballad, obściskując się przy tym namiętnie. Większość jednak biesiadowała przy suto zastawionych stołach, uginających się pod ciężarem jadła i napoju. Wokół uwijały się zgrabne kelnerki, w skąpych strojach, pełne czaru i powabu. Roznosiły gościom parujące naczynia z jedzeniem oraz zmrożoną Finlandię. Co pewien czas, rozlegał się pisk i wesoły śmiech którejś z nich, uszczypniętej w powabne miejsce. Wszędzie trwały ożywione rozmowy i dyskusje, choć już kilku biesiadników leżało pod stołami; zalani w trupa nie byli w stanie wytrzymać w pionie, jak ludzie na poziomie. Grano też w coraz popularniejsze planszówki; kilka stołów było niemal wyzwolonych spod dominacji jedzenia, bowiem ich miejsce zajmowały stosy pudełek, żetonów, kart i figurek. Wokół nich skupiło się też trochę osób, by prowadzić lub obserwować zmagania na planszy. Wszędzie roznosiła się woń dobrej zabawy, rozpusty i hedonizmu; wartości chrześcijańskich trzeba by tu ze świecą szukać.
Było głośno, lecz zastraszeni sąsiedzi woleli siedzieć cicho, niż dzwonić na policję - w końcu każdemu życie jest miłe.
- Za co pijemy? - rozdarł się Żucho, wznosząc kielich wypełniony po brzegi wódką ze Skandynawii.
- Za nasz serwis! - wrzasnął Deggial, wstając gwałtownie z krzesła.
- Znowu - obruszyÅ‚ siÄ™ Tsal - To bÄ™dzie już z dwunasty raz. Nie lepiej…
- Nie chrzaÅ„, stary - przerwaÅ‚ mu Ajfel, wracajÄ…c ze stoÅ‚u z ?GrÄ… o Tron”. PromieniaÅ‚ szczęściem, bowiem znów udaÅ‚o mu siÄ™ Lannisterami rozwalić wszystkich przeciwników. - Pijmy za Wrota, może wreszcie redakcja nam siÄ™ porzÄ…dnie rozmnoży!
- Pijmy, pijmy - zgodził się Ghost. - Każde życzenie się nam przyda.
- Pewnie, poza tym pijmy szybciej, bo stygnie i się ściemnia. - popędził resztę niezawodny Żucho.
Wznieśli sztofki i kilkanaście kieliszków uderzyło o siebie. Wódka była mocna i nie wchodziła już tak dobrze jak na początku, jednak zjechane kubki smakowe i atmosfera sprawiły, że alkohol znów posmakował. Opadli na krzesła i każdy zajął się czym lubił: Ghost objął swoją Anię, Tsal wbił zęby w pieczeń z zająca, Żucho obłapił rudowłosą kelnerkę, a Motyl z Singerem zajęli się sobą, a dokładniej dyskusją o komiksach. Reszta zaś udała się by potańczyć, pograć, odcedzić ziemniaczki lub dokonać innej, potrzebnej do
życia czynności.
FrostBite zmagał się z Jankiem przy Hexie, przerzucając się wiadomościami ze świata kwitnących wiśni, Mercutio obtańcowywał kolejne dziewczyny do towarzystwa, wijąc się między nimi, niczym wąż między drzewnymi konarami, zaś w kącie podchmielony Eldarion deklamował swój najnowszy wiersz swoim słuchaczom. Przygrywał mu przy tym JAskier, a przerwy między zwrotkami urozmaicały śpiewem Squirel wraz z Akaszik i Orlicą, tworząc ponętne trio. Nie przeszkadzało to Troolowi i Nathanowi zająć miejsca na przeciw siebie i mocować się na rękę. Reszta piła, jadła lub oddawała się innym przyjemnościom, o których nie można pisać, by tekst nie okazał się dostępny tylko dla ludzi pełnoletnich.
Uczta trwała na dobre. Po podłodze walało się coraz więcej pustych butelek i ogryzionych kości. Coraz więcej imprezowiczów leżało pod stołami, nie mogąc dojść do siebie. Niektórzy zaś już sobie poszli i ukryli sie w licznych zakamarkach budowli - zew snu lub lędźwi był zbyt silny. Było ciszej i spokojniej - sąsiedzi wreszcie mogli zasnąć. Tylko niektórzy, najtwardsi - w szczególności, redaktorzy Wrót Wyobraźni, jeszcze się trzymali. I chociaż przy każdym kolejnym toaście coraz więcej wódki lądowało na obrusach, a nie językach, to wciąż byli młodzi, gniewni i groźni.
Wtem rozległo się pukanie do drzwi wejściowych. W zasadzie byłoby eufemizmem pozostać przy tym określeniu - bardziej przypominało to walenie. Odgłos powtórzył się - trzy krótkie, mocne uderzenia i głos pełen zdecydowania:
- Otwierać!
Wszystkie światła przygasły. W kilku miejscach szkło pękło, a pieczone raki, zerwały się w popłochu z półmiska i zaczęły spuszczać się po rynnie za oknem w panicznej ucieczce. WyWrotowcy popatrzyli po sobie. W oczach większości z nich pojawił się wyraz zdziwienia i zaskoczenia. Wezwanie zostało ponowione:
- Otwierać!
Pierwszy otrząsnął się Ajfel. Podkradł się po drzwi i rzucił argumentem nie do odparcia:
- Spierdalaj!
- Spokojnie, może załatwimy to ugodowo - próbował ratować sytuację Ghost.
- Po raz trzeci i ostatni wzywam was do otwarcia!
Redaktorzy skupili się wokół drzwi, niespokojnie szepcząc między sobą. Tylko Squirel zamknęła się w łazience, zastanawiając się, co zrobiłby na jej miejscu wykwalifikowany kryminalistyk.
- Kim jesteś, że nachodzisz nas o tak późnej porze? - zapytał lekko drżącym głosem Ghost.
- Zwę się Doksarap i jestem bohaterem. Wchłonę wasze dusze i stanę się potężniejszy. A wy będziecie częścią mnie. Otwierajcie!
- Niedoczekanie twoje, śmieciu - ryknął - Ajfel, wyciągając wielki dwuręczny miecz. W jego ślady poszli prędko Deggial i Nathan, również wyciągając broń - obrzyny nabijane siekańcami.
- Poczekaj - powiedział Żucho - Te drzwi są za mocne, by taka gnida mogła je sforsować.
- Słyszałem - doleciało zza drzwi. I wypadki zaczęły się toczyć błyskawicznie.
Niezwykła siła wyrwała wzmacniane, dębowe drzwi i rzuciła nimi z impetem. Wrota przeleciały przedpokój, zmiatając kilku osobników po drodze i przygniotły Żucha. Przygwożdżony ciężarem, jedyne co zdołał, to zwrócić ostatnio zjedzone danie - ośmiornicze macki, które wiły się jeszcze wtedy, gdy on sam nic już nie czuł.
Rozpętało się piekło. Agresywny napastnik wkroczył do wnętrza i zaczął swoje zmagania. Był duży, zwinny i silny; promieniował wielokolorowym strojem. W powietrzu pojawiło się mnóstwo przedmiotów, które wirując, atakowały biesiadników. Kilku WyWrotowców odpadło od razu, pozostawiając wielobarwne znaki na ścianach. Kilka istot, widząc co się święci, zwiało oknem, kilka innych przyłączyło się do Doksarapa, obalając i unieszkodliwiając broniących się zaciekle członków redakcji. Nathan z Deggialem stanęli ramię w ramię i wymierzyli do napastnika. Niestety, wielki żyrandol zawieszony nad nimi, teraz się obluzował. Spadł z trzaskiem, miażdżąc im głowy. Spluwy potoczyły się ze stukotem po podłodze.
Wtem na bohatera runÄ…Å‚ Ajfel. Z rykiem i wzniesionym mieczem ciÄ…Å‚ straszliwie. Cios byÅ‚ potworny. MusnÄ…Å‚ przeciwnika i zagłębiÅ‚ siÄ™ we framudze. Drugiego ciÄ™cia nie zdoÅ‚aÅ‚ wykonać - nie zauważyÅ‚ patelni kierujÄ…cej siÄ™ w stronÄ™ jego potylicy. Doksarap zobaczyÅ‚ tylko gasnÄ…ce oczy Ajfla i przeszedÅ‚ nad nim. PróbujÄ…cego go przestraszyć lub zahipnotyzować Ghosta, wsadziÅ‚ do wersalki, po uprzednim wytarmoszeniu i rzuciÅ‚ okiem na otoczenie. Resztki redakcji wÅ‚aÅ›nie padaÅ‚y, a goÅ›cie, którzy nie zdoÅ‚ali uciec chylili czoÅ‚a przed zwyciÄ™zcÄ…. Nagle zza rogu wypadÅ‚ Trool, wymachujÄ…c wielkÄ… maczugÄ…, nabijanÄ… gwoździami. Doksarap rozejrzaÅ‚ siÄ™ i zÅ‚apaÅ‚ wiszÄ…cy na Å›cianie obraz - ?JeleÅ„ na rykowisku”. Trool nie wstrzymaÅ‚ rÄ™ki. WalnÄ…Å‚ z góry gruchoczÄ…c dzieÅ‚o. Tego byÅ‚o Doksarapowi dosyć:
- Sztukę niszczysz, niecnoto! Ja ci pokażę!
Nie wiadomo, czy chciał się rozebrać, czy może pokazać coś innego, bowiem następny cios maczugi omal nie rozłupał mu czaszki. Otarł ramię bohatera i wbił się w parkiet. Doksarap nie czekał dłużej. Walnął niehonorowo od dołu, trafiając w czułe miejsce. Pisk ostatnich kelnerek, świadczył o stracie, jaka przytrafiła się Troolowi. Zgiętemu w pół wojownikowi zdarzyło się kolejne nieszczęście - bliskie spotkanie z wielką pięścią bohatera. Zwiotczałego, Doksarap cisnął w starającego się wydostać z wersalki Ghosta. Obaj nieprzytomni zniknęli pod wiekiem.
Kurz walki opadł i można było spojrzeć na pobojowisko. Wszędzie walały się potłuczone naczynia, reszki jedzenia oraz ciała pokonanych. Kilku gości złożyło hołd zwycięzcy i w pokłonach oddaliło się z miejsca walki. Doksarap zdążył jeszcze tylko dojrzeć kawałek wiewiórzego futra, skrzydła motyla oraz kawałek osobnika, którego ksywy nie znał; wszyscy uciekali przed nawałnicą.
Zabrał się za odprawienie rytuału. Ułożywszy wszystkie ciała obok siebie, rozrysował skomplikowane znaki wokół i zaintonował starożytną pieśń. Gdy ją ukończył, członkowie redakcji znikli. On zaś poczuł się silniejszy, znacznie silniejszy. Moc zakłóciła widoczność i osadziła się drobnym pyłem po całej budowli. Jeszcze długo po odprawionym rytuale można było wyczuć wibracje magii, krążącej wszędzie.
***
- Cześć, Żuchu.- rozległo się w słuchawce. - Miałem dziwny sen. Śniło mi się, że jak obchodziliśmy urodziny naszego serwisu, to jakiś koleś wpadł na imprezę i nas wszystkich poharatał.
- Ej, nie rób se jaj. Mi się też to śniło - w głosie Żucha znać było zaskoczenie i niepokój.
- Nieważne, to na pewno przypadek - uspokoił Ghost. - Zajrzyjmy na nasz serwis.
- Ok.
W słuchawce zapadło milczenie. Cisza stawała się coraz bardziej nieznośna, namacalna. Wreszcie przerwał ją jęk:
- Nie nazywamy się już Wrota Wyobraźni?!
- Masz, kurwa, racjÄ™…Co robimy?
- To samo co zwykle, zamieszczamy newsy.
KrzyÅ› - MiÅ›, czyli fantazje o konkurencji :)))




Doksarap’owi życzymÄ™ dalszych snów o potÄ™dze…
Żyrandol to obiekt łatwy do uniknięcia, wystarczyłby Problematyczny test Zręczności, nawet z utrudnieniami za alkohol wypity.
Waćpan roztrzaskałeś mi głowę więc ja przejadę się po języku:
“RoznosiÅ‚y goÅ›ciom parujÄ…ce naczynia z jedzeniem oraz zmrożonÄ… FinlandiÄ™.”
Parujące misy? Znaczy co - na węgiel? A może sparowane - dwie misy i mała miseczka się zaraz pojawi?
Parujące to może być jadło.
Dla mnie to opowiadanko jest świetne. Zrywałem boki czytając
Naprawdę kawał fajnego tekstu. Krzysiek wprowadził kilka dość hermetycznych smaczków, które za to wiele mówią o ludziach z naszej redakcji
jako redaktor naczelny zaprzyjaźnionego serwisu, sporą część z nas zna osobiście i miał solidne podstawy do pisania
zresztÄ… fandom to jedna wielka rodzina… fantazje o konkurencji? Nie licz na to, Misiu
Boskie.
Obrzyna nie Å‚aduje siÄ™ siekaÅ„cami….