“Niagara”

autor: Andrzej “Ejdżej” Jakubiec

Komu z nas w dzieciństwie nie sprawiały frajdy interaktywne zabawki, w których coś się przesuwało, ruszało lub było trójwymiarowe? Dobrze pamiętam, jakim zainteresowaniem w czasach mojej wczesnej młodości cieszyły się wszelkiego rodzaju ruchome gry, produkowane przez firmę MB, które niestety w owym czasie były bardzo drogie. Z tym większą przyjemnością chcemy zaprezentować Wam grę, która nie dość, że jest interaktywna, to na dodatek nie kosztuje kroci, a posiada swój niezwykły urok.

O co chodzi?
W Niagarze gracze wcielają się w rolę poszukiwaczy kryształów. Rzecz rozbija się jednak o to, że cenne złoża owych surowców znajdują się bardzo blisko niebezpiecznego wodospadu. Dodatkowo, im bliżej spadku, tym kamienie są cenniejsze. Uczestnicy zabawy będą więc starać się manewrować swoimi łódeczkami po rzece w taki sposób, aby zebrać jak największą liczbę kryształków ze złóż, jednocześnie nie pozwalając na to, by ich canoe spadło z wodospadu. W każdej rozgrywce gracze dysponować będą dwoma łódeczkami na raz, ale w razie utraty którejkolwiek z nich będą mieli możliwość ich odkupienia za zdobyte surowce. Na początku rozgrywki na planszy leży po siedem kryształów w pięciu różnokolorowych złożach. Wygrywa ten gracz, który jako pierwszy zdobędzie cztery kryształy tego samego koloru, po jednym z każdego koloru (czyli w sumie pięć) lub też siedem dowolnych. Każda z opcji jest wykonalna, ale jednocześnie żadna z nich nie jest prosta.

Wykonanie
To jeden z najmocniejszych punktów gry. Wszystkie elementy zrobione są w sposób wzorowy. Już po pudełku widać, że wykonanie stoi na najwyższym poziomie. Tektura jest gruba (odrobinkę grubsza nawet od innych tego typu produkcji) i fantastycznie chroni zawartość pudełka. Ta być może nie oszałamia ilością, ale z pewnością zadowoli każdego pod względem jakości. Warto też wspomnieć, że wszystkie znaczniki i pionki mają swoje wytłoczone miejsce w pudełku, więc w zasadzie nic nie ma prawa się w nim zagubić. Na elementy gry składa się:

  • 10 łódeczek (po 2 w pięciu różnych kolorach)
  • plansza
  • koło ratunkowe
  • znacznik pogody
  • 40 kryształków (po 8 w pięciu różnych kolorach)
  • 12 przezroczystych dysków
  • 35 kart wioseł
  • instrukcja

Łódeczki zrobione są z dobrego jakościowo drewna, lekkiego i fantastycznie wykończonego. Kryształki, wykonane z niezłego plastiku, cieszą oko, chociaż ze względu na niepełny kolor (są przezroczyste i jedynie pod światło widać na jaki odcień patrzymy) przy sztucznym oświetleniu łatwo można pomylić surowce niebieskie i fioletowe. Na najwięcej uwagi zasługuje jednak plansza. Gruba, wykonana z rewelacyjnej, ciasno posklejanej tektury to najciekawszy element gry. Wzdłuż całej jej długości biegnie szerokie żłobienie, które imitować ma koryto rzeki. W tym właśnie korycie kładziemy odpowiednią liczbę przezroczystych dysków, które w czasie gry będziemy przesuwać o odpowiednią liczbę pól, naśladując płynącą rzekę. Wraz z dyskami, poruszają się także canoe, co czasem może prowadzić do upadku łódeczki z wodospadu. Rozwiązanie zabawne i emocjonujące, po prostu genialne!

Przebieg rozgrywki
Do rozgrywki przystąpić może od 3 do 5 graczy. Co ważne, gra pozbawiona jest w zasadzie jakichkolwiek agresywnych zagrań, przez co jest doskonała dla młodych i starszych graczy. Drugim plusem jest to, że nie trzeba dużo miejsca na planszę. Wszystko da się ustawić na niewielkiej przestrzeni, wielkości dwóch pudełek gry (ok. 60 x 30 cm). Każdy gracz wybiera kolor łódeczek, którymi chce kierować, oraz otrzymuje odpowiadające im karty wioseł. Należy jeszcze losowo wybrać pierwszego gracza i możemy przystąpić do grania.
Zasady są niezwykle proste. Gra składa się z trzech faz: zagrania kart wioseł, ruchu oraz zmiany pogody i na koniec przekazania znacznika pierwszego gracza. Na początku rundy każdy z graczy zagrywa jedną z dostępnych kart wioseł. Na początku rozgrywki ma na ręku wszystkie karty (z nominałami od 1 do 6 oraz jedną kartę z chmurką), jednak te, które zostaną położone na stole, będą dostępne dopiero po tym, jak zużyje się wszystkie wiosła (czyli dopiero po 7 rundach). Trzeba więc być uważnym i planować naprzód. Gdy już wszystkie wiosła zostaną położone, gracze odkrywają karty. Uczestnicy po kolei przesuwają swoje łódeczki o wartość pokazaną na wyłożonej karcie, jednocześnie mogąc załadować lub rozładować canoe z kryształów. W tym miejscu wychodzi niewielki mankament instrukcji, bo chociaż jest ona napisana dosyć klarownie i okraszona wieloma przykładowymi rysunkami, to brakuje jednego, przejrzystego rysunku obrazującego zasady wpływania i wypływania z obozu. Jest to tym ważniejsze, iż przy różnych opcjach rozgrywka wygląda nieco inaczej. Gracze mają także do dyspozycji jedną specjalną kartę wioseł ? chmurkę. Po jej zagraniu uczestnik zabawy ma możliwość przesunięcia znacznika pogody o jedno pole w specjalnej tabeli, co może sprawić, że rzeka będzie płynąć szybciej lub wolniej. To także jest element, na który należy zwracać baczną uwagę. Gdy już wszyscy zagrają karty i poruszą swoje canoe, przystępujemy do przesuwania rzeki. Patrzymy jaka była najniższa wartość karty zagranej w danej turze, po czym dodajemy lub odejmujemy od niej wartość związaną z pogodą i o tyle dysków przesuwamy rzekę. W skrajnym przypadku może się nawet zdarzyć, że przed chwilą wystawiona łódeczka płynie na samą krawędź wodospadu. Rzeka jest nieprzewidywalna.
Na sam koniec rundy gracz, który w tej turze posiadał znacznik pierwszego gracza, przekazuje go dalej i rozpoczyna się następna tura. Wszystko toczy się do momentu, w którym jeden z graczy osiągnie zwycięstwo. Banalne.

Podsumowanie
Niagara to gra, do której ciężko się w jakikolwiek sposób przyczepić. Pomimo prostoty zasad, gra daje nam możliwość zastosowania różnego rodzaju taktyk. Możemy czyhać na najcenniejsze kryształki znajdujące się tuż przy wodospadzie, bądź też spróbować jak najszybciej zebrać cztery kryształy jednego rodzaju. Im więcej graczy, tym jest to jednak trudniejsze. Do tego dochodzi fenomenalne wprost wykonanie i wspaniała grywalność - mieszanka wybuchowa. Nie mogłem postawić tej grze najwyższej oceny z dwóch powodów. Po pierwsze, po kilkunastu rozgrywkach zabawa robi się nieco powtarzalna. Doświadczeni gracze zaczynają zagrywać karty mające podobne (jeśli nie te same) wartości wioseł, co zmniejsza najbardziej emocjonujący element gry ? nieprzewidywalność. Od razu trzeba jednak jasno powiedzieć ? nie jest to poważny błąd, a co najwyżej niedogodność. Drugi minus za wspomnianą już wcześniej drobną niejasność w zasadach. Poza tym Niagara to gra idealna. Polecam ją po prostu każdemu.

Plusy:
+ Wykonanie!
+ Łatwe do opanowania zasady
+ Interaktywność planszy
+ Brak agresji w stronę współgraczy
+ Niewielka zajmowana przestrzeń

Minusy:
- Schematyczność mogąca się wkraść do kolejnych rozgrywek
- Drobne niejasności w zasadach

8 komentarzy do ““Niagara””

  1. Świetnie wykonana, bardzo miodna. Znakomicie sprawdzi się jako odmiana i przerywnik.. nie polecam natomiast całych cyklicznych spotkań poświęconych wyłącznie Niagarze. Wtedy może się szybko znudzić.

    Acha.. warto od razu zainteresować się dodatkiem do gry, bardzo uatrakcyjnia zabawę !

  2. :D wygląda ładnie

  3. Nie grałem w Niagarę, ale widziałem ją w akcji na paru konwentach i słyszałem same pozytywne opinie od graczy, Ta recenzje też bardzo zachęca do zapoznania się z tytułem. Tekst dobrze napisany, konkretny, tylko grafiki mi się pod Explorerem rozjeżdżają :P

  4. Żuchu, Explorera używasz? Chyba będę musiała podkablować Pawłowi na Ciebie ;)

  5. Bardzo dobra recenzja, nie zrozumiałem tylko dwóch kwestii:
    1. Na czym polega niejasność w zasadach dotyczących wodowania i powrotu na brzeg kajaków?
    2. W jakim sensie kryształy znajdujące się bliżej wodospadu są cenniejsze od pozostałych?

  6. Stara recenzja, ale moja, więc odpowiem. ;)

    1. W instrukcji jest rysunek przedstawiający ruch łódki na ląd. O ile dobrze pamiętam, to ruchy po wodzie są wyraźnie zaznaczone i opisane, natomiast ruch na ląd już nie, co może sugerować, że ruch z wody na ląd jest darmowy. Inna interpretacja to taka, że należy łódką dopłynąć ZA linę i dopiero wtedy znajdujemy się w porcie. W czasie obcowania z grą spotkałem się z obiema interpretacjami.

    2. To tylko wartość umowna. Kryształy bliżej wodospadu są cenniejsze, bo ich zdobycie wiąże się z większym ryzykiem. :)

  7. Stara recenzja, ale link na Grach Planszowych pojawił się niedawno. ;)

    1. Z instrukcji: “Przewożony klejnot zostaje własnością gracza dopiero w momencie dostarczenia go na plażę. Aby to uczynić, trzeba dotrzeć załadowanym kanoe na plażę, czyli dysponować taką ilością punktów akcji na wyłożonej Karcie Wiosła, która umożliwia powrót na plażę. Zatrzymanie się na pierwszym polu rzeki (pomiędzy plażami) nie oznacza dotarcie na plażę ? potrzebny jest jeszcze 1 punkt akcji pozwalający przenieść kanoe z rzeki na brzeg.”
    Zastanawiam się, czy dałoby się napisać to jaśniej. ;)

    Co do drugiej kwestii: na planszy umieszcza się 9 płytek wody, czyli ostatnia (licząc od wodospadu) znajduje się PRZED liną (znów patrząc od strony wodospadu). Jak zatem płynąć dalej, skoro nie ma tam płytek wody? Ponadto przed liną znajdują się dwa gustowne pomosty, jednoznacznie sugerujące gdzie jest przystań. :)

    Przepraszam, że się czepiam, ale instrukcje do gier do takie moje małe hobby ;), a ta do Niagary wydaje mi się po prostu bezbłędna, co rzadko się zdarza.

    2. Aha! :D

  8. Nie ma za co przepraszać. Tylko dyskutujemy. ;) Wyciąg z instrukcji rzeczywiście jednoznacznie powinna wskazywać na rozwiązanie, a mimo to - jak mowie - spotkałem się z obiema interpretacjami zasad. Inna sprawa, że nie przypominam sobie takiego ustępu w instrukcji, ale nie mam podstaw, żeby nie wierzyć, nawet pomimo, że nie mam jej teraz pod ręką. :)

Komentuj