Archiwum dla 2008-07

Zmiany, zmiany, zmiany…

Uznaliśmy za konieczne, wyjaśnić w kilku zdaniach zabiegi jakim został poddany nasz serwis w ciągu ostatnich dni. Ostatecznie rozstaliśmy się ze znaczną częścią redakcyjnego składu, odstawiliśmy na zasłużoną emeryturę dotychczasowy silnik serwisu i uruchomiliśmy serwis w nowej, lżejszej formie. Zamknęliśmy też na cztery spusty pełny dostęp do archiwum. O okolicznościach tej decyzji przeczytacie tutaj.
W tej notce zaś pragniemy wytłumaczyć się z brakującego archiwum tekstów opublikowanych na łamach Wrót w ciągu ostatnich lat i przedstawić najbliższe plany.

”Diary of the Dead” - recenzja

Nie ma chyba na świecie miłośnika filmów z udziałem zombie, który nie znałby nazwiska Romero. Sędziwy już George ma wielu fanów, którzy z utęsknieniem wyczekują na kolejny film. Minęło kilka lat od ukazania się, przyjętej raczej chłodno, “Ziemi Żywych Trupów”, która to była swego rodzaju zakończeniem całej zombie-sagi. Tym razem Romero niejako wraca do korzeni, ale w nowatorskim stylu.

”Mroczny rycerz” - recenzja

Zawsze mam problem z oceną filmów, które urastają do miana legendy nim zdążę je zobaczyć. A kolejna odsłona przygód Batmana (druga autorstwa Nolana) jest o tyle specyficzna, że pojawia się tam nemezis głównego bohatera - Joker - którego już mieliśmy okazję podziwiać. Czy Ledgerowi udało się dorównać Nicholsonowi? Czy film jest naprawdę taki dobry? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Myśleć, myśleć! - fantastyka jako gatunek

Sto lat temu w Stanach Zjednoczonych, kiedy wizyta w kinie kosztowała pięć centów, a widzowie nadal czuli się niepewnie oglądając jadący w ich stronę pociąg, pewien sprytny człowiek postanowił zrobić na tym pieniądze. Kinematograf wynaleziony został parę lat wcześniej we Francji przez braci Lumiere (i miał być wtedy wyłącznie narzędziem naukowym), ale zaradny kapitalista postanowił go opatentować, więc praktycznie rzecz biorąc przywłaszczyć sobie na całym kontynencie. Niepierwszy raz kradł cudze patenty, tego rodzaju działalność pozwoliła mu wcześniej zarobić fortunę, którą wydawał na łapówki i lobbowanie władz oraz sądów. Czy sam był wynalazcą? Na dobrą sprawę nie wiadomo nawet, jak to do końca było z tą żarówką. Kapitalista nazywał się bowiem Thomas Alva Edison, a jego sposób na przywłaszczenie sobie kinematografu przeszedł do historii kina jako okres ?wojen patentowych?. Ci, którzy się Edisonowi opłacać nie chcieli, często trafiali do szpitala wraz z widzami i obsługą, bo uzbrojone w kije baseballowe grupki wyrostków wdzierały się do kin, demolując sprzęt i widownię.

Kir Bułyczow ”Nadzy ludzie” - recenzja

Odnoszę wrażenie, że pomimo ciągle rosnącej popularności, fantastyka pochodząca zza naszej wschodniej granicy jest jednak wciąż w Polsce niedoceniana. Wprawdzie czytelnicy nad Wisłą już nie od dziś zachwycają się ?Patrolami? Łukjanienki, twórczością małżeństwa Diaczenków czy braci Strugackich, jednak powszechnie znane, ?wielkie? nazwiska autorów z Rosji czy Ukrainy można policzyć na palcach jednej ręki. Ja z dziełami pisarzy z krajów Związku Radzieckiego zetknąłem się będąc jeszcze w szkole średniej, właśnie dzięki wspomnianym Strugackim, ale prawdziwe odkrycie wschodniej fantastyki zawdzięczam wydawnictwu Solaris i reaktywacji legendarnej serii ?Kroki w nieznane?, która miała miejsce w 2005 roku. Właśnie w tej wznowionej po niemal 30 latach antologii znalazły się opowiadania Władimira Wasiliewa i Kira Bułyczowa. Powieści tego drugiego pt. ?Nadzy ludzie? dotyczy niniejsza recenzja.

Kir Bułyczow ”Carskie źródło” - recenzja

Wydana w roku 2006 nakładem Agencji Solaris książka “Carskie źródło” jest zbiorem trzech opowiadań - mikropowieści: “Carskie źródło”, “Żuraw w garść” oraz “Śmierć piętro niżej”, które ukazują odmienne oblicze twórczości nieżyjącego już autora. Wszystkie utwory, co prawda łączy z opowiadaniami spod znaku “Guslar” wspólna cecha ? osadzenie akcji na rosyjskiej prowincji, które Kir Bułyczow stosował wielokrotnie w swojej twórczości.