”Diary of the Dead” - recenzja
autor: MichaÅ‚ “Saladyn” Misztal
Nie ma chyba na Å›wiecie miÅ‚oÅ›nika filmów z udziaÅ‚em zombie, który nie znaÅ‚by nazwiska Romero. SÄ™dziwy już George ma wielu fanów, którzy z utÄ™sknieniem wyczekujÄ… na kolejny film. Minęło kilka lat od ukazania siÄ™, przyjÄ™tej raczej chÅ‚odno, “Ziemi Å»ywych Trupów”, która to byÅ‚a swego rodzaju zakoÅ„czeniem caÅ‚ej zombie-sagi. Tym razem Romero niejako wraca do korzeni, ale w nowatorskim stylu.
Wydarzenia w filmie ukazane są oczami bohaterów, a konkretniej jednego (za wyjątkiem początku - to reportaż na żywo ze sceny zbrodni). Ma to swoje wady i zalety - z jednej strony ma się wrażenie uczestniczenia w wydarzeniach. Z drugiej - w przypadku inwazji zombie o wiele lepiej trzymać w dłoni pistolet, a nie kamerę. No właśnie - zapewne zadajecie sobie pytanie, jak to się stało. Otóż bohaterami filmu jest grupka studentów - jeden z nich kręci na zaliczenie tandetny filmik z mumią goniącą panienkę po lesie (a nie film o zombie, jak to błędnie podają serwisy internetowe). Młodzież jest wyluzowana i niedoświadczona, a pierwsze raporty traktujące o atakach umarłych transmitowane w radiu biorą za zwyczajny żart. I w zasadzie nie ma im się co dziwić - widz kupił film o zombie i spodziewa się zombie, ale gdybym teraz wam napisał, że widziałem jednego na ulicy zwyczajnie popukalibyście się w czoło.
KrÄ™cenie wszystkiego co siÄ™ dzieje na poczÄ…tku jest po prostu fanaberiÄ… studenta. Potem dopisuje sobie on do tego ideologie - pokazanie kryzysu z samego centrum wydarzeÅ„. Tylko dlatego pozostali bohaterowie tolerujÄ… jego beztroskÄ™. Szczerze mówiÄ…c takiego “kolegi” od razu bym siÄ™ pozbyÅ‚. To fakt, że telewizja serwuje nam teraz papkÄ™ i stek kÅ‚amstw stworzony ze zdaÅ„ wyjÄ™tych z kontekstu, ale jednak instynkt samozachowawczy siÄ™ ma. Studenci najpierw chcÄ… sprawdzić czy plotki sÄ… prawdziwe, a potem po prostu dotrzeć do swoich rodzin. PoruszajÄ… siÄ™ wozem kempingowym i oglÄ…dajÄ… relacje innych ludzi umieszczone na internecie. Reportaże z pierwszych spotkaÅ„ z zombie, reakcje ludzi, chaotyczna walka o przetrwanie. CaÅ‚a ich eskapada jest wÅ‚aÅ›nie treÅ›ciÄ… filmu.
Bohaterowie, co jest niemalże charakterystyczne dla tego gatunku filmowego, zachowujÄ… siÄ™ niedojrzale, żeby nie powiedzieć - gÅ‚upio. Niemniej ich wiek (a nie sÄ… to zwykÅ‚e nastolatki tylko amerykaÅ„skie nastolatki) oraz rozprzestrzeniajÄ…ca siÄ™ panika w peÅ‚ni to tÅ‚umaczÄ…. Spotkania z bandÄ… czarnoskórych gangsterów oraz wojskiem sÄ… bardzo ciekawie rozegrane. CaÅ‚a scena w szpitalu jest bardzo klimatyczna, natomiast znoÅ›ny humor można zaobserwować w czasie wydarzeÅ„ na farmie starego Amisza. Zombie prezentujÄ… siÄ™ Å›wietnie - jak to zawsze bywa u Romero, dla którego dobra charakteryzacja jest dużo lepsza niż efekty komputerowe (dlatego jego filmy sÄ… lepsze niż seria “Resident Evil”). Film utrzymany jest w sarkastyczno-pesymistycznym klimacie - nikt nie uÅ‚atwia życia bohaterom i nie szczÄ™dzi im zmartwieÅ„ i kÅ‚opotów. Dodatkowo - dla koneserów gatunku - sugestywnie pokazana walka z martwiakami przy pomocy Å‚uku, defibrylatora oraz kwasu.
Tak naprawdÄ™ Romero “napuszcza” zombie na bohaterów już po raz piÄ…ty by obnażyć wady spoÅ‚eczeÅ„stwa. W Nocy Å»ywych Trupów piÄ™tnowano egoizm - bohaterowie poradziliby sobie dużo lepiej, gdyby ze sobÄ… współpracowali. W “Poranku…” skrytykowano konsumpcyjne nastawienie do życia (bohaterowie barykadujÄ… siÄ™ w centrum handlowym). “DzieÅ„ Å»ywych Trupów” przy pomocy zombie pokazywaÅ‚ naszÄ… rutynÄ™ codziennego życia (trupy powtarzaÅ‚y czynnoÅ›ci ze swojego “poprzedniego życia”, choć nie byÅ‚o takiej potrzeby i nie miaÅ‚o to jakiegokolwiek sensu), natomiast “Ziemia Å»ywych Trupów” krytykowaÅ‚a wyzysk i tworzenie siÄ™ kast spoÅ‚ecznych. A jak to jest z “Dziennikami?”. Dostaje siÄ™ telewizyjnym podglÄ…daczom oraz internetowym ekshibicjonistom. Nawet w czasie kryzysu znajdÄ… siÄ™ ludzie, którzy wolÄ… oglÄ…dać masakrÄ™ na ekranie telewizora bÄ…dź monitorze. SÄ… ludzie, którzy bÄ™dÄ… wystÄ™pować w reality szoÅ‚ (a takim zombie big brotherem jest w pewnym sensie ten film) i publikować prywatne filmiki w sieci. Dużo Å‚atwiej zamknąć siÄ™ w domu i obserwować szaleÅ„stwo na ulicach bÄ™dÄ…c w samym jego Å›rodku - w oku cyklonu. Nikt nie sili siÄ™ na wyjaÅ›nienia, dlaczego martwe ciaÅ‚a samoistnie siÄ™ reanimujÄ… - tak po prostu jest i coÅ› trzeba z tym zrobić. GoniÄ…cych za sensacjÄ… spotyka oczywiÅ›cie zasÅ‚użona kara, a koÅ„cówka filmu zdaje siÄ™ być zapowiedziÄ… odparcia fali zombie, ale gdy obejrzycie ten film zrozumiecie retoryczne pytanie narratorki filmu - czy zasÅ‚ugujemy na to, by przeżyć? OczywiÅ›cie tego rodzaju studium ludzkich zachowaÅ„ i psychiki może siÄ™ nie spodobać widzowi, który chce obejrzeć film o zombie dla krwawej sieczki (scen gore trochÄ™ jest - wspomniany stary Amisz nieźle wywija… kosÄ…!). I to może siÄ™ okazać dla Romero strzaÅ‚em do wÅ‚asnej bramki.
Film wielu z was rozczaruje brakiem strzelanin czy eksplozji. Ktoś może powiedzieć, że za mało jest zombie i akcja rozgrywa się powoli. Cóż - tak właśnie objawiła się nowatorska postawa Romero, który zamiast ciągnąć rozbudowaną sagę wrócił do jej początku pokazując pierwsze, pojedyncze przypadki ataków zombie. Film ma swój klimat i urok, ale głównie dla fana gatunku, który do końcowej oceny może sobie dodać 1-2 punkty. Z ręką na sercu muszę jednak przyznać, że nie jest to film, który absolutnie trzeba zobaczyć. Tym bardziej, że akurat za DVD, który ja kupiłem, ładnie mnie podliczyli. Ale ja jestem fanem, a to już zupełnie inna sprawa.



