Kir Bułyczow ”Nadzy ludzie” - recenzja

autor: Piotr ‘Żucho’ Żuchowski
Odnoszę wrażenie, że pomimo ciągle rosnącej popularności, fantastyka pochodząca zza naszej wschodniej granicy jest jednak wciąż w Polsce niedoceniana. Wprawdzie czytelnicy nad Wisłą już nie od dziś zachwycają się ?Patrolami? Łukjanienki, twórczością małżeństwa Diaczenków czy braci Strugackich, jednak powszechnie znane, ?wielkie? nazwiska autorów z Rosji czy Ukrainy można policzyć na palcach jednej ręki. Ja z dziełami pisarzy z krajów Związku Radzieckiego zetknąłem się będąc jeszcze w szkole średniej, właśnie dzięki wspomnianym Strugackim, ale prawdziwe odkrycie wschodniej fantastyki zawdzięczam wydawnictwu Solaris i reaktywacji legendarnej serii ?Kroki w nieznane?, która miała miejsce w 2005 roku. Właśnie w tej wznowionej po niemal 30 latach antologii znalazły się opowiadania Władimira Wasiliewa i Kira Bułyczowa. Powieści tego drugiego pt. ?Nadzy ludzie? dotyczy niniejsza recenzja.
Omawiana książka to druga część ?dylogii indochińskiej?, której akcja rozgrywa się w wymyślonym przez autora azjatyckim państwie Ligon. Opowiada historię tajemniczego plemienia prymitywnych, nieznających ubioru ludzi, o których istnieniu dowiadują się członkowie odbywającej się właśnie w stolicy Ligonu międzynarodowej konferencji antropologicznej. Oczywiście Kir Bułyczow nie byłby sobą, gdyby nie zaskoczył czymś czytelnika, a mieszkające w dżungli zaginione plemię okazałoby się zwykłym zaginionym plemieniem. Tymczasem szybko dowiadujemy się, że ?nadzy ludzie? to w rzeczywistości humanoidalni kosmici, którzy przeżyli awaryjne lądowanie swojego statku na Ziemi. Już robi się ciekawie, a to dopiero początek historii…
W swojej powieści Bułyczow kreśli intrygującą wizję wszechświata zamieszkałego wyłącznie przez ludzi, bądź istoty do ludzi bardzo podobne, o których istnieniu nie wiedzą jednak Ziemianie. Nasza planeta jest bowiem objęta kwarantanną ze względu na… niski etap rozwoju, na jakim się znajduje. Najkrócej rzecz ujmując ? przybysze z kosmosu, postrzegani przez ludzi jako dzikusy i prymitywy, naprawdę są od nich o wiele inteligentniejsi, ale z powodu nieznajomości zasad rzeczywistości, w której się znaleźli, okazują się bezradni i zdani na łaskę i niełaskę mieszkańców Ziemi.
Autor oparł swoją powieść na bardzo ciekawym pomyśle, jednak nie eksploruje on szczegółowo historii przedstawionego świata, a najbardziej skupia się na psychologii postaci. Każdy bohater jest wyraziście opisany, ma swoje motywy działania, ukryte pragnienia i moralne dylematy. Konstrukcja postaci jest u Bułyczowa rewelacyjna, a ich duża liczba przy jednoczesnej szczegółowości kreacji wręcz zachwyca. Warto też wspomnieć, że ?Nadzy ludzie? to powieść napisana w dużej części w formie relacji naocznych świadków przedstawionych wydarzeń, a każdy z bohaterów postrzega je inaczej, mamy więc możliwość konfrontacji ich ?zeznań?.
Można powieści Bułyczowa zarzucić, że jest pisana nierównym, czasem trochę naiwnym stylem, a fabuła rozwija się początkowo dość powoli. Myślę jednak, że zakończenie książki w pełni rekompensuje tę drugą wadę. Natomiast zalety książki można wymieniać długo. Wspomniałem o niebanalnej koncepcji świata, świetnie zarysowanych postaciach i zróżnicowanej narracji; to jednak nie wszystko ? w ?Nagich ludziach? znajdziemy trochę ciepłego humoru, jest też miejsce na głębszą, całkowicie poważną refleksję. Właściwie można powiedzieć, że Bułyczow pod przykrywką fantastyki stworzył powieść miejscami obyczajową, jeśli nawet nie psychologiczną. ?Nadzy ludzie? to książka ważna i wiele mówiąca o ludzkiej naturze. Szczerze ją polecam, jak i inne pozycje rosyjskiego pisarza.



