“Gra o Tron PL” - pierwsze wrażenia

autor: Marcin ‘ajfel’ Zawiślak

Przeszło tydzień temu za sprawą wydawnictwa Galakta, na sklepowe półki trafiła polska edycja bestsellerowej gry planszowej Game of Thrones wydawnictwa Fantasy Flight Games.

Gdy pierwszy raz usłyszałem zapowiedź Galakty o planach wydania polskiej “Gry o Tron”, planszówki którą pokochałem od pierwszej rozgrywki i nad którą spędziłem wiele całonocnych spotkań - od razu pojawiły się wątpliwości. Z jednej strony radość, że kolejny światowy hit zasili grono spolszczonych gier planszowych, z drugiej strony: czy wybór akurat tego, wydanego 5 lat temu tytułu jest dobrym pomysłem? Game of Thrones nie należy do gier wymagających biegłej znajomości angielskiego. Elementy planszy i używane w grze żetony cechuje czytelna, zupełnie niezależna językowo symbolika. Kilka prostych zdań po angielsku znajdziemy na Kartach Westeros, ale tutaj wystarczy by ich działanie wyjaśnił jeden z uczestników rozgrywki. Pojawiają się też słownie opisane zasady na Kartach Rodów, jest ich jednak niewiele i do ich zrozumienia wystarczy podstawowa znajomość angielskiego. Zresztą - od dawna dostępne jest w sieci polskie tłumaczenie zasad.

Dlatego właśnie, gdy dowiedziałem się że Galakta wyda “polską” Grę o Tron, od razu zacząłem zastanawiać się, kto zakupi tą grę? Jak wspomniałem, jest to już tytuł lekko przebrzmiały, pomyślałem więc sobie: kto miał GoT kupić, dawno już to zrobił, rozegrał niezliczoną ilość partii, zaopatrzył się w dodatki i teraz rozgląda się za innymi tytułami.

Okazało się jednak, że od dłuższego czasu nakład FFG jest wyczerpany i zakup anglojęzycznej GoT nie jest taki prosty, tutaj więc znajdujemy jakiś argument. Argument to jednak słaby, bo właśnie FFG zrobili dodruk i obecnie sytuacja jest taka, że mamy możliwość zakupu zarówno GoT po polsku, jak i po angielsku.

Bardzo lubię Grę o Tron. Od pierwszej partii zafascynowała mnie planszówka, jestem także zagorzałym fanem prozy G.R.R.Martina, która była inspiracją do stworzenia przez Christiana T. Petersena omawianej gry. Kilka dni po premierze odebrałem przesyłkę z polskim wydaniem Gry o Tron. Z jednej strony byłem spokojny o jakość wydania, gdyż widziałem już produkcje Galakty na licencji FFG, z drugiej miałem szereg obaw, czy jakieś głupie wpadki wydawnicze nie zepsują ogólnego wrażenia. Oto garść informacji i spostrzeżeń po pierwszym kontakcie z polską edycją Gry o Tron.

Tytuł, którego nie trzeba przedstawiać

GoT to tytuł, który zdobył ogromną, zasłużoną popularność. Przyczyniły się do tego trzy czynniki. Po pierwsze: warstwa fabularna. “Pieśń Lodu i Ognia” - znakomity cykl G.R.R.Martina zyskał rzesze fanów na całym świecie. Fikcyjny świat Westeros ma niepowtarzalny klimat i jest wprost stworzony dla gry strategicznej, w której założeniach rola blefu i dyplomacji jest kluczowa. Po drugie wydanie: Fantasy Flight Games znana jest z pięknie wydanych gier, w tym przypadku jednak wspięli się na wyżyny swoich możliwości. Proste, drewiane pionki nie są wprawdzie w stylu pakującego gdzie się da plastikowe figurki FFG, ale również nie jest w stylu tego wydawnictwa robienie wewnątrz opakowania eleganckiej, plastikowej wypraski tak, by wszystkie elementy gry miały swoje miejsce. GoT urzeka także szatą graficzną. Trzeci i najważniejszy czynnik to oczywiście rewelacyjna mechanika gry.

Jeżeli ktoś z Was nie miał okazji jeszcze w GoT zagrać, proponuję jak najszybciej nadrobić zaległości. Polecam też lekturę jednej z dostępnych w sieci recenzji. Niedługo po zachodniej premierze gry pojawiła się w serwisie gry-planszowe.pl recenzja autorstwa Nataniela, którą możecie przeczytać w tym miejscu. Natomiast na łamach miesięcznika Rebel Times możecie przeczytać obszerną recenzję GoT napisaną przeze mnie (znalazła się ona w pierwszym numerze, zaś w dwóch kolejnych zrecenzowałem dodatki do gry).

Jak “oryginał”

Wróćmy do tematu tej notki, czyli do polskiej edycji. Jeżeli chodzi o jakość wydania: wszystko prezentuje tutaj dokładnie taki sam, wysoki poziom jak w przypadku oryginału. Piękna, trwała plansza, identyczne wypraski z żetonami, te same drewniane pionki (tak samo zdarzają się nierówności w kształtach). Pudełko znakomite zarówno pod względem trwałości, jak i estetyki. Nie ma się do czego przyczepić… no, prawie.

Jest co pochwalić

Podobnie jak inni, europejscy wydawcy tłumaczący GoT na swoje rodzime języki, podobnie wydawnictwo Galakta zadbało o drobiazgi. Przede wszystkim nazewnictwo: zachowano tutaj tłumaczenia zgodne z przekładem Michała Jakuszewskiego. To bardzo ważne.. i w sumie oczywiste, ale przed premierą przez moment przeszły mnie ciarki, czy przypadkiem ktoś nie pokusi się o zaproponowanie nabywcom planszówki swojej wersji tłumaczenia. Byłoby to niepotrzebne zamieszanie wśród fanów cyklu, na szczęście wydawca nie zaserwował nam nic takiego. Inny drobiazg to uwzględnienie w wydaniu erraty, związanej z osłabieniem pozycji Greyjoyów na Torze Wpływów. Zabieg bardzo prosty w realizacji (zamiana dwóch cyferek na kartach), grzechem więc byłoby nie nanieść tego przy okazji tłumaczenia kart. Ogólnie jest więc dobrze. Nie dostrzegłem również jakichś poważniejszych niedociągnięć w instrukcji (urwane zdanie na jednej ze stron), chociaż przyznam że tą przeglądałem bez szczególnej uwagi.

Plansza

Jak w oryginale, tak i polska wersja prezentuje się znakomicie. Piękna, barwna mapa Westeros, czytelne tory wpływów, jakość wykonania najwyższych lotów. Łatwo jednak dostrzec pewną różnicę, mianowicie sposób naniesienia na mapie nazw regionów. W oryginale mieliśmy wyraźne litery naniesione bezpośrenio na mapę. Z pewnych (najprawdopodobniej technicznych) powodów polska wersja planszy pod tym względem znacznie się różni. Angielskie napisy zostały zasłonięte rysunkami pergaminów, na których widnieją polskie tłumaczenia. Zabieg ten spotkał zarówno obszary morskie jak i lądowe. Dokładnie tak samo wygląda tłumaczenie planszy GoT w innych krajach Europy, w których zdecydowano się na lokalizację gry. Powiem szczerze, że moim zdaniem osiągnięto bardzo fajny efekt! Plansza z nazwami regionów przedstawionymi w taki sposób wygląda naprawdę dobrze.

Prawie po polsku

Jak wcześniej wspomniałem, GoT to gra o stosunkowo niewielkiej ilości elementów, wymagających tłumaczenia. Dwie tekturowe wypraski z żetonami zawierają wyłącznie symbole (rozkazów, rodów etc). Tak więc do pudełek z “polską” Grą o Tron pakowane są dokładnie te same arkusze, co do wydania oryginalnego. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie jedna drobnostka: trzy niewielkie żetony sił neutralnych. Na nich niestety znajdują się nazwy regionów. Prawdopodobnie nie opłacało się produkować innej wersji całej wypraski dla tych trzech niewielkich żetoników. W konsekwencji podczas rozgrywki mamy niezbyt przyjemny dla oka dwujęzyczny miks, gdy w regionie podpisanym “Królewska Przystań” kładziemy żeton z napisem “King’s Landing”, na “Słoneczną Włócznię” trafia “Sunspear”, zaś żeton “Eyrie” w “Orlim Gnieździe”. W sumie, nie będę się strasznie o to czepiał, bo żetony sił neutralnych faktycznie są niewielkie i nie warte aż takiej uwagi. Bardziej niepokoi mnie perspektywa podobnego wydania “Clash of Kings” - pierwszego dodatku do gry. Tam na tekturowych wypraskach znajdują się znacznie większe i o wiele ważniejsze elementy z nazwami regionów - mam na myśli oczywiście porty morskie. W tym przypadku ominięcie tłumaczenia będzie już w mojej ocenie kompletną porażką.

Wracając do tych nieszczęsnych żetonów sił neutralnych, ciekaw jestem czy tak samo wygląda sytuacja w przypadku innych tłumaczeń. Jeżeli ktoś z Was grał np w niemiecką wersję GoT, byłbym wdzięczny za zaspokojenie mojej ciekawości.

Tak jak mówiłem - brak tłumaczenia trzech żetoników można wybaczyć, jeżeli generowałoby to niewspółmierne do tej znikomej niedogodności koszty. Wśród elementów gry nie sposób jednak przeoczyć jeszcze jednej “anglojęzycznej pozostałości” - i w tym przypadku naprawdę ciężko mi znaleźć jakikolwiek argument na obronę wydawcy. Bo skoro wszystkie karty wymagały tłumaczenia, a więc osobnej partii druku na potrzeby polskiego wydania, to napis “House Start Card” na koszulkach kart startowych raczej nie miał prawa się znaleźć! Dla tej wpadki usprawiedliwień szukał nie będę.

Czy warto?

Jeżeli chodzi o jakość wydania, polska wersja Gry o Tron niczym nie ustępuje oryginałowi, a jest kilkadziesiąt złotych tańsza. Mówimy o grze wyjątkowo dopracowanej, prawdziwym hicie w pięknej oprawie wizualnej. W tekście tym wspomniałem o pewnych mankamentach, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że nie mają one praktycznie żadnego znaczenia dla komfortu rozgrywki. Dlatego gorąco polecam i liczę na szybkie wydanie przez Galaktę “Starcia Królów” - świetnego dodatku do GoT (w zasadzie niezbędnego, by cieszyć się tą grą w pełni).

Tekst ten zakończę zaś gorącą prośbą do polskiego wydawcy: lokalizując “Clash of Kings” nie pomińcie w tłumaczeniu nazw portów!

Gra o Tron
Liczba graczy: 3-5
Wiek: od 12 lat
Czas gry: 160-240 minut
Wydawca: Galakta
GoT w REBEL.pl

Nie ma jeszcze komentarzy.

Komentuj