Nelderim - historia Elfów
autor: Grzegorz ‘Ghost’ Kamiński
Ród mój, jako jeden z nielicznych kultywuje tradycję kronikarza. Z ręki moich przodków wyszło wiele wspaniałych ksiąg, w których zapisana jest historia. Ojciec mój z powodu swego wieku postanowił przekazać dzieło stworzenia historii naszej rasy ? mnie. Dzięki temu możecie przeczytać to dzieło. Wielką nadzieję pokładam w tym, iż nie zawiodę swoich przodków i nie będą musieli płakać nade mną.
Pierwsza Era
Pierwsze zapiski dotyczące naszej Rasy pochodzą z czasów miasta Vaas. Niewiele z nich informacji można uzyskać. Ówczesne Calben za swe schronienie przyjęły lasy porastające Vaas Eger. Nie tworzyły żadnych miast, jedynie osiedla, w których władzę sprawowały Rady złożone z pięciu Elfów wybieranych poprzez głosowanie. Niekoniecznie byli to najstarsi mieszkańcy osady, lecz przez szacunek zwykło się mawiać o nich jako o ?Starszyźnie?. Nad wszystkimi Radami pieczę sprawował Król Elfów wybierany właśnie przez członków każdej ze Starszyzn.
W Kronikach, które zachowały się do naszych czasów często powtarza się imię Aithil, co w języku wspólnym oznacza ?Źródło?. Za jego panowania nastąpił rozkwit kultury naszych braci. Jego główną zasługą był pokój pomiędzy osadami.
Nie wszystkim jednak podobał się taki stan. Jedną z takich osób była Loethe, młodsza siostra Aithila. W jej sercu rosła nienawiść do brata. Wiele razy kłóciła się z nim. Miała mu za złe, że nie wykorzystuje swej pozycji. Chciała by Calben zawładnęły równiną. Pragnęła hołdu od innych ras. Brat jej jednak mądrzejszy był. Wiedział, że wojny nic dobrego Elfom nie przyniosą i zbywał Loethe.
Życie wszystkich płynęło dzięki temu spokojnym rytmem.
W czasach dzisiejszych stan taki byłby strasznie nienaturalny. Wyobrażam sobie, iż Elfy z tamtej epoki musiały prowadzić niezwykle monotonne życie. Nie dziwię się więc, iż nie uchroniły się przed rozłamem, spowodowanym przez zazdrosne bóstwo.
Morgor w tamtych czasach nie był czczony. Bano się go i nie oddawano mu czci. Wyjątkiem była siostra Aithila.
Pewnej nocy, po burzliwej kłótni z Królem, Loethe opuściła swe schronienie. Wzburzona wędrowała po lesie przeklinając głupotę swego brata. Podczas spaceru Loethe ukazał się Morgor. Nieznane są słowa, które zostały wtedy wypowiedziane. Następstwa tego wydarzenia odbiły się jednak na całej społeczności Elfów.
Loethe nie wróciła już do swego domu. Od tej pory widywano ją w różnych częściach Vaas Eger, odwiedzającą kaplice należące do jej nowego pana- Morgora. Trwało to kilkanaście sezonów. W tym czasie rozwinęła moce, jakie dostała od swego nowego boga.
Czas jednak nadszedł. Przestały jej wystarczać modlitwy w świątyniach. Zaczęła głosić chwałę zapomnianego bóstwa. Przekonywała do nowych wartości, egoizmu, nienawiści.
Podczas swej wędrówki trafiła ponownie do Aithila. Ten wiedział, że tym razem siostra ma poparcie. Nie mógł jej już zbywać.
W swojej wielkiej mądrości zaprosił ją do pałacu twierdząc, że zrozumiał swój błąd. W rzeczywistości jednak była to zwykła pułapka. Podczas wieczerzy Loethe została otoczona przez gwardzistów. Król poprosił ją o wycofanie swoich herezji, jednak była ona nieugięta. Za swe uwielbienie, którym obdarzyła Morgora, została wtrącona do lochów.
Nie pomogło to niestety. Kult szerzył się dalej. Brak kapłanki tylko rozwścieczył innych. Elfy stanęły przed groźbą walk domowych.
Serce Aithila płakało, gdy skazywał swą siostrę na wygnanie. Zwrócił jej wolność, ale w zamian zażądał, by wraz ze swymi zwolennikami opuściła tereny Elfów.
Wielki to cios był. Dzieci odchodziły od rodziców, podążając za złem, które nigdy nie powinno było ujrzeć światła dziennego.
Pojawienie się Loethe było pierwszą oznaką ?początku końca? świata, jaki wówczas znano. Wszystko stało się za sprawą ludzi ? głupich istot, pozbawionych choć cząstki rozumu i możliwości logicznego myślenia. Czemuż te próżne istoty tak bardzo pragną złota? Przecież dla miłujących prawdziwe piękno ? nie ma ono żadnego znaczenia.
Faktem jest, iż ludzie dla tego kruszcu zrobiliby wszystko. Nieważny dla nich stał się nawet Untur ? ich stwórca. Głupim zachowaniem jest, by przed niego przedkładać majątek. Żądza zysku doprowadziła do powstania nowych kultów. Równinę Vaas Eger nawiedziła wielka liczba fałszywych proroków.
Na wydarzenia te Elfy patrzyły z politowaniem. Nie uczestniczyły w nich aż do momentu, gdy zaczęto niszczyć świątynie należące do Neneth i mordować jej wyznawców.
Zawrzała krew w żyłach naszych przodków. Starsze Elfy wiedzione mądrością upływających dni oddały się modlitwom i błaganiom. Neneth pozostawała jednak głucha na ich prośby.
Młodsi z naszej Rasy nie mogli znieść oczekiwania. Zebrała się ich pokaźna grupa i opuściła schronienie, jakie dawał las, by przyłączyć się do przedstawicieli innych Ras i wspólnie opanować Vaas. Nie dane im jednak było dokonać tego czynu. Miasto, na które napadli okazało się być przygotowane do obrony. Nie pomogła nawet siła wynikła ze zjednoczenia. Armia Sprawiedliwych została rozbita. Ocalonych czekała długa śmierć w męczarniach. Garstce udało się jednak wymknąć i schronić w pobliskich górach. Tam spotkali Loethe. To dzięki pomocy jej Bóstwa ? Morgora i jego piekielnych legionów Armia Sprawiedliwych mogła jeszcze raz zaatakować Vaas. Przy gorejących ogniach piekielnych, w potokach krwi ? miasto zostało zdobyte.
Krótka była radość zwycięzców. Nim ucichł zgiełk bitwy świat spowiły ciemności.
I przeraziły się Elfy. Upadły na kolana i zaczęły błagać Neneth o łaskę i ocalenie. Przepraszały za zdradę części z nich, za głupotę najmłodszych?
Jednak bogowie nie wybaczają tak łatwo, zwłaszcza Untur. Ciemność ogarnęła świat, gdy wielka skała przysłoniła słońce. Calben przerwały swe modlitwy i z przestrachem spojrzały się w przestworza. Ich oczom ukazała się ręka należąca do Untura a w niej skała olbrzymia. Serca zamarły w ciałach naszych przodków, gdy zaczęła ona spadać z wielką prędkością.
Miasto Vaas w jednej chwili przestało istnieć. Wraz z nim przeobrażeniu uległ cały znany ówczesny świat. Kontynentem wstrząsnęły ogromne trzęsienia ziemi. Tereny położone blisko morza zostały zalane przez olbrzymie fale. Powstały nowe łańcuchy górskie. Cały zachód stanął w ogniu.
Ci, którzy przeżyli zostali ukarani przez Naneth. Za zwątpienie w swych Bogów i obojętność w Wojnach Proroków, odebrała im śmiertelność. Od tej pory dusze zmarłych skazane są na tułaczkę po świecie umarłych. Przerwać ją może jedynie łaska dana przez Morgora, który mianowany został strażnikiem krainy dusz.




