Archiwum kategorii: 'Literatura'

Marina i Siergiej Diaczenko ”Kaźń”


Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę w „Kaźni” była okładka. I nic dziwnego, wszak okładka to pierwsza strona, pierwsza rzecz z jaką mamy kontakt biorąc książkę do ręki. Tu jednak chodziło o coś więcej. Patrzyłem na ilustrację i czułem, że za nią kryje się wciągająca opowieść, nieprzeciętna i wyjątkowa… Czy moje przeczucie było słuszne?

Losy Ivora

Łąki, wzgórza, lasy. Ivor stał długo, by móc nacieszyć się znajomym widokiem. Widokiem, którego nie dane mu było oglądać przez 30 lat, odkąd opuścił rodzinne strony, aby wojować dla chwały i bogactwa. Potrzebował tylu lat, tylu bitew, tylu przemierzonych krain, by zrozumieć, że to jego dom był najpiękniejszy, najwspanialszy z nich wszystkich.

Długowłosy i troll

Czternastoletni Michał, jak, co wieczór usiadł do swojego niedawno zakupionego komputera. Odpalił charakterystyczną ikonkę Internet Explorer. Jak zwykle, wziął się za przeglądanie ulubionych stron. Taka mała, wieczorna prasóweczka. Na początku poczta- masa spamu, kilka listów z listy dyskusyjnej. Następnie wszedł na jeden z serwisów randkowych. Gdy zobaczył, że otrzymał trzy najwyższe oceny pod jego zdjęciem uśmiechnął się pod nosem. Z serwisu piłkarskiego dowiedział się, o nowym napastniku Legii Warszawa i dymisji trenera Okuki.

WyWrotowe urodziny

6 grudnia to czas mikołajkowych niespodzianek. Podarki i prezenty, którymi ludzie i inne istoty się obdarzają mają niesamowity klimat. Wokół widać same rozdziawione od ucha do ucha buźki, określane mianem ?uśmiechu w banan”.

Ben Bova ”Powersat”

Poza Gwiezdnymi Wojnami nie bardzo interesowałem się kiedykolwiek science fiction, jednak „zajawka” na okładce książki „Powersat” zaintrygowała mnie na tyle by sięgnąć po ów tom. Pomimo, że jest to niekrótkie dzieło, przeczytałem je w zawrotnym tempie – styl autora na tyle przypadł mi do gustu, że nijak nie mogłem oderwać się od lektury.

Anna Brzezińska ”Plewy na wietrze”

Anna Brzezińska znana jest ze swego kunsztu pisarskiego. Została trzy razy laureatką Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla ? raz za opowiadanie ?A kochał ją, że strach?, drugi za książkę ?Żmijowa Harfa?, trzeci zaś za opowiadanie “Wody głębokie jak niebo”. Aż wstyd przyznawać się, że do tej pory nie miałem w rękach żadnego z jej dzieł? Zawsze jednak jest ten pierwszy raz, w moim wypadku trafiło na ?Plewy na wietrze?.

Thomas R.P. Mielke ”Most w Awinionie”

Awinion to piękne miasto położone na terenach dzisiejszej Francji. Z pewnością pełne życia i zróżnicowane kulturowo. Ale co mogłoby skłonić papieża do zamieszkania tam na stałe, podczas gdy do dyspozycji jest wspaniały Rzym i jego pałace? W książce „Most w Awinionie” Thomasa R.P. Mielke tytułowa miejscowość staje się centrum zainteresowania całego świata, miejscem gier politycznych i… rodzinnych spotkań.

Greg Egan ”Kwarantanna”

“Gdyby gwiazdy świeciły przez jedną noc na tysiąc, jakże ludzie czciliby je i wielbili…”
A gdyby nagle przestały świecić, bez żadnej zapowiedzi, z dnia na dzień zniknęły z firmamentu, by juz nigdy nie powrócić? Jakże wielka byłaby ludzka rozpacz… I była, ale później wszyscy sie przyzwyczaili, bo przecież trzeba jakoś żyć. Z gwiazdami lub bez nich, a jak ktoś się nie przyzwyczaił, to drzwi zakładów dla umysłowo chorych (lub szeregi fanatycznych organizacji terrorystycznych) czekały na niego otworem.

Fritz Leiber ”Wędrowiec”

Muszę przyznać, że nigdy nie byłem wielkim fanem literatury science-fiction. Bardziej przemawiały do mnie inne konwencje w fantastyce. Z pewnym trudem przebijałem się przez kolejne klasyki braci Strugackich, nie porwała mnie również twórczość Lema ani Oramusa. Jednak, gdy dowiedziałem się, że w naszej redakcji pojawił się egzemplarz „Wędrowca” Fritza Leibera, prawie bez namysłu zdecydowałem się przeczytać go i zrecenzować. Ktoś spyta – dlaczego? Nazwisko tego autora należy bowiem do panteonu największych sław światowej fantastyki, a i o samej powieści słyszałem sporo pochlebnych opinii. Chcąc je osobiście zweryfikować, zabrałem się do lektury…

Marina i Siergiej Diaczenko ”WARAN”

Nie przepadam za fantasy. Być może dlatego, kiedy w ręce moje trafiła „poetycka i wspaniała”, „klimatem i przesłaniem nawiązująca do ‘Czarnoksiężnika z Archipelagu’ Le Guin”, „porywająca opowieść” o „dorastaniu w niezwykłym świecie”, autorstwa małżeństwa Diaczenków, podeszłam do niej sceptycznie. Gdyby nie fakt, że Marinę i Siergieja stawia się dziś wśród panteonu mistrzów fantastyki rosyjskiej, obok takich nazwisk jak Bułyczow czy Strugaccy i tytułuje „niekwestionowanymi liderami fantastyki psychologicznej”, prawdopodobnie zrzuciłabym obowiązek zrecenzowania „Warana” na kogoś innego, a książkę ominęła szerokim łukiem. Jakże wielki błąd bym wtedy popełniła… Nawet pełne uniesień słowa na tylnej stronie okładki nie oddają bowiem tego, z czym dane mi było ostatecznie się zetknąć.