Wrotowe perełki #8

Wybierając teksty do ósmego “odcinka” Wrotowych perełek natknąłem się na recenzje kilku dobrych książek. Pamiętam, że miałem je przeczytać - lektura komentarzy tylko mi o tym przypomniała. Sporo wody w rzekach już upłynęło a ja swoich postanowień dalej nie spełniłem. Ciągle liczę jednak na to, że uda mi się wygospodarować trochę wolnego czasu i zasiąść do lektury. Tego samego życzę i Wam. Ale najpierw, przeczytajcie wspomniane przeze mnie recenzje:

Wrotowe perełki #5

Z powodów przeróżnych publikacja kolejnego odcinka “Wrotowych perełek” znowu się opóźniła. Dzisiaj jednak wszystko zgodnie z planem. Przed Wami trzy recenzje książek.

Ben Bova ”Powersat”

Poza Gwiezdnymi Wojnami nie bardzo interesowałem się kiedykolwiek science fiction, jednak „zajawka” na okładce książki „Powersat” zaintrygowała mnie na tyle by sięgnąć po ów tom. Pomimo, że jest to niekrótkie dzieło, przeczytałem je w zawrotnym tempie – styl autora na tyle przypadł mi do gustu, że nijak nie mogłem oderwać się od lektury.

Thomas R.P. Mielke ”Most w Awinionie”

Awinion to piękne miasto położone na terenach dzisiejszej Francji. Z pewnością pełne życia i zróżnicowane kulturowo. Ale co mogłoby skłonić papieża do zamieszkania tam na stałe, podczas gdy do dyspozycji jest wspaniały Rzym i jego pałace? W książce „Most w Awinionie” Thomasa R.P. Mielke tytułowa miejscowość staje się centrum zainteresowania całego świata, miejscem gier politycznych i… rodzinnych spotkań.

Fritz Leiber ”Wędrowiec”

Muszę przyznać, że nigdy nie byłem wielkim fanem literatury science-fiction. Bardziej przemawiały do mnie inne konwencje w fantastyce. Z pewnym trudem przebijałem się przez kolejne klasyki braci Strugackich, nie porwała mnie również twórczość Lema ani Oramusa. Jednak, gdy dowiedziałem się, że w naszej redakcji pojawił się egzemplarz „Wędrowca” Fritza Leibera, prawie bez namysłu zdecydowałem się przeczytać go i zrecenzować. Ktoś spyta – dlaczego? Nazwisko tego autora należy bowiem do panteonu największych sław światowej fantastyki, a i o samej powieści słyszałem sporo pochlebnych opinii. Chcąc je osobiście zweryfikować, zabrałem się do lektury…

”Kroki w nieznane. Almanach fantastyki”

W 1970 roku ruszył, wydawany przez Iskrę, cykl antologii opowiadań fantastycznych pod redakcją Lecha Jęczmyka. Seria otrzymała tytuł „Kroki w nieznane” i publikowano w niej opowiadania autorów zarówno polskich jak i zagranicznych, od Lema i Zajdla począwszy, na Vonnegucie i Arturze C. Clarke’u skończywszy. Niestety po wydaniu sześciu tomów, cykl zamknięto w 1976 roku, z powodów politycznych. Dopiero w ubiegłym roku wydawnictwo Solaris zdecydowało się wydać kontynuację cyklu. Do Lecha Jęczymka dołączył amerykanista Konrad Walewski i oto mamy siódmy tom „Kroków w nieznane. Almanachu fantastyki”.

Iwona Surmik ”Ostatni smok”

Fantasy rządzi się swoimi prawami. Nawet w kwestii okładek. Jeśli znajduje się na niej rozdziana dziewoja w towarzystwie mniej lub bardziej wijącego się gada - to i tak autor może mówić o szczęściu. Na widok „Ostatniego smoka” Iwony Surmik próbowałam nie sarkać, w myśl zasady „Nie oceniaj książki po okładce”. Ale będąc już po lekturze stwierdzam, że w tym przypadku okładka jest wręcz idealnym predykatorem zawartości.